Zdjęcie z dzisiejszego poranku na parkrun Las Malcanów. Odkąd biegam, parkrun jest częścią mojego życia!

315 razy w sobotę rano
A ja mam już za sobą 315. parkrun! Sobota, 9:00, start w lesie, mgła między sosnami i 5 km, które za każdym razem smakują trochę inaczej. Raz na luzie, raz na życiówkę, raz jako rozruch przed długim wybieganiem.
Dla kogoś, kto biega 70 czy 130 km w górach, 5 km może wyglądać jak drobiazg. A to właśnie te sobotnie piątki budują coś, czego nie da się kupić: regularność.
Dlaczego parkrun działa
- Regularność. Stały termin w tygodniu robi więcej niż najlepszy plan, który zostaje na papierze.
- Ludzie. Na parkrunie nikt nie pyta o tempo. Obok siebie biegną zawodnicy, spacerowicze, rodzice z wózkami i ci, którzy dopiero zaczynają.
- Za darmo i co tydzień. Rejestrujesz się raz, drukujesz kod kreskowy i możesz biec w każdą sobotę, w każdym miejscu.
- Każdy wynik się liczy. Pierwszy parkrun, setny czy trzysetny… każdy jest tak samo ważny.
Dziękuję
Dziękuję biegaczom za wspólne kilometry, uśmiechy i motywację!
Dziękuję wolontariuszom, bez których nie byłoby tych wszystkich wspaniałych sobót! Ktoś musi rozstawić trasę, zmierzyć czas, zeskanować kody i dopingować na zakrętach… zawsze z uśmiechem.
15 lat parkrun Polska
15 lat parkrun Polska, a my biegniemy dalej! 💚
Jeśli jeszcze nie byłeś na parkrunie, to jest najlepszy moment, żeby zacząć. Nie musisz biec szybko. Nie musisz nawet biec - możesz przejść całą trasę albo zostać wolontariuszem. Wystarczy przyjść w sobotę rano.
Biegowy Wariat Luki rozkręca się 😜
Do zobaczenia na kolejnych parkrunach!
PS. parkrun Warszawa-Żoliborz, odwiedzę jeszcze Was 🤜🤛