DFBG 2025: Super Trail 130 km - deszcz, mgła i Śnieżnik

130 km zaliczone! Dolnośląski Festiwal Biegów Górskich 2025, Super Trail. Czas: 26 godzin i 6 minut.
Rewanż
Rok temu na tym samym dystansie musiałem zejść z trasy po 6 godzinach - ból nogi nie dał szans (relacja z 2024). W tym roku wróciłem po rewanż i znów stanąłem na starcie Super Trail w Lądku-Zdroju. Ponad 130 km i około 4000 metrów przewyższenia w Sudetach.
Start w deszczu
Start o godzinie 15:00… w deszczu. A potem przyszła ulewa i tak było aż do piątej rano. Kilkanaście godzin w mokrych butach, mokrej kurtce i z wodą wszędzie tam, gdzie tylko mogła się dostać.
Peleryny, kijki, przemoczone ścieżki. Na szczęście humor dopisywał - na trasie było kogo pozdrowić i z kim się pośmiać, nawet w największej ulewie.
Śnieżnik we mgle
Największa góra na trasie, Śnieżnik, przyszła w deszczu i we mgle. To było tak trudne, że sam się dziwię, że przeżyłem. Mokro, ślisko, a mgła zabierała widoki i orientację. Na najwyższym szczycie całego biegu trzeba było po prostu zacisnąć zęby i iść dalej.
Na punkcie za Śnieżnikiem czekał support. Taki moment po ciężkim odcinku daje więcej energii niż jakikolwiek żel.
Noc i świt
Noc w deszczu dłuży się niemiłosiernie. Czołówka, mokre ścieżki, krok za krokiem. Dopiero około piątej rano przestało padać i zaczął się nowy dzień… a z nim zupełnie inna głowa.
Potem jeszcze długie kilometry przez lasy i borówczyska, błotnistymi ścieżkami, w kierunku mety.

Meta
26 godzin i 6 minut. A dla porządku: dystans to 131 km.
Ciało zmęczone, ale głowa szczęśliwa.
Lubię Lądek-Zdrój!
Podziękowania
Dzięki Maciej Cetlin za solidny support na punkcie za Śnieżnikiem - to był dokładnie ten moment, kiedy był najbardziej potrzebny.
Dzięki trenerze Arturze (Biegowy Wariat) za przygotowanie. Łuki to jednak niezniszczalny gość!
Dziękuję DreamITeam za kibicowanie - po godzinach też da się robić wielkie rzeczy.
Dziękuję też wolontariuszom i organizatorom DFBG, którzy przez całą noc stali w deszczu na punktach i na trasie. Bez Was nie byłoby tego biegu.